Wywiad z kardiologiem – dr Anną Szumowską-Pędzińską

Wywiad z kardiologiem – dr Anną Szumowską-Pędzińską

W Gabinecie Kardiologicznym Łomżyńskiego Centrum Medycznego pojawił się nowy gość – echokardiograf GE Vivid E90, jedno z najbardziej zaawansowanych urządzeń diagnostycznych w polskiej kardiografii. O tym, dlaczego nowoczesna aparatura ratuje życie, jak sztuczna inteligencja wspomaga oko lekarza i dlaczego echo serca to dziś klucz do właściwego leczenia miliona Polaków chorych na niewydolność serca – opowiada kardiolog i kardiografista doktor Anna Szumowska‑Pędzińska.

W Pani Gabinecie Kardiologicznym pojawił się nowoczesny echokardiograf GE Vivid E90. Dlaczego zdecydowano się na wymianę poprzedniego urządzenia?

Echokardiografy są jak komputery czy telefony komórkowe, które trzeba wymieniać, bo postęp technologiczny nie czeka. Każda nowa generacja urządzeń, przez pryzmat których oglądam chore i zdrowe serca, jest po prostu lepsza: dokładniejsza, szybsza, bogatsza w możliwości, których poprzedni sprzęt nie oferował. GE Vivid E90 to urządzenie klasy premium, wyposażone w technologię obrazowania cSound 3.0 – oprogramowanie do kształtowania wiązki ultradźwiękowej, które dostosowuje się do anatomii konkretnego pacjenta i pozycji
głowicy nawet sto razy na sekundę. To oznacza obraz wyjątkowej jakości, nawet u pacjentów, których dotychczas trudno było zbadać. Aparat oferuje pełne możliwości echokardiografii 4D, zaawansowane narzędzia do oceny kurczliwości mięśnia sercowego metodą śledzenia cząstek w obrazie (speckle tracking), a także zestaw funkcji opartych na sztucznej inteligencji, które automatyzują żmudne pomiary i ograniczają ryzyko błędów. To urządzenie innej kategorii niż jego poprzednik.

Co ile lat wymieniacie w ŁCM aparaty echokardiograficzne i dlaczego tak często, skoro są to urządzenia bardzo kosztowne?

Przyjmujemy zasadę wymiany mniej więcej co pięć lat. To urządzenia niezwykle drogie – dobry echokardiograf klasy kardiologicznej kosztuje kilkaset tysięcy złotych. Ale ta inwestycja ma jedno, najważniejsze uzasadnienie: dobro pacjenta i dokładność diagnozy. Medycyna nie stoi w miejscu. Pojawiają się nowe standardy diagnostyczne, nowe protokoły badań, nowe wskaźniki, które pozwalają wykryć chorobę we wcześniejszym etapie. Urządzenie sprzed pięciu lat nie spełnia już wymagań, które dziś w ŁCM stawiamy sobie wobec precyzji pomiarów. Dbałość o najlepszy sprzęt to nie luksus. To obowiązek.

Starzejemy się wszyscy i obserwuje to zapewne w swoim gabinecie. Co to znaczy dla polskiego serca?

Starzenie się społeczeństwa to jedno z największych wyzwań współczesnej medycyny, a kardiologia odczuwa to szczególnie dotkliwie. Dane są bezlitosne: wśród osób powyżej 40. roku życia co czwarty mężczyzna i co piąta kobieta chorują na niewydolność serca. Do 2030 roku liczba chorych wzrośnie o połowę, a siedemdziesiąt procent z nich stanowić będą osoby po 65. roku życia. W Polsce na niewydolność serca choruje dziś ponad milion osób – to dwa i pół raza więcej niż pacjentów ze wszystkimi nowotworami łącznie. Co paradoksalne, zapadalność rośnie nie tylko dlatego, że się starzejemy, ale też dlatego, że coraz dokładniej diagnozujemy i leczymy inne choroby serca: chorzy żyją dłużej, ale serce w końcu zaczyna słabnąć. Niewydolność serca to epidemia XXI wieku – cicha, podstępna i wciąż niedoceniana. Pojawiła się duża grupa chorych dorosłych, którzy byli operowani z powodu złożonych wad serca w okresie noworodkowym i niemowlęcym, to nie są zdrowi pacjenci wymagają oni stałej kontroli kardiologicznej, czasem reoperacji.

Czy echokardiografia jest podstawowym narzędziem diagnostycznym w rozpoznawaniu i monitorowaniu niewydolności serca?

Absolutnie tak. Jak zaczynałam swoją przygodę z kardiologią pacjenci – głownie dzieci – kwalifikowani byli do operacji wad serca na podstawie cewnikowania serca – czyli badania inwazyjnego. Obserwowałam jak postęp w echokardiografii, doświadczenie echokardiografisty zmienia diagnostykę. Obecnie pacjenci do operacji serca kwalifikowani są na podstawie echokardiografii. Wykonuje się także badania echokardiograficzne w trakcie operacji. Bez badania echokardiograficznego nie możemy pewnie rozpoznać niewydolności
serca ani ustalić jej stopnia zaawansowania. Kluczowym parametrem jest tu frakcja wyrzutowa lewej komory – wskaźnik mówiący, jaki odsetek krwi zgromadzonej w komorze przed skurczem zostaje wyrzucony do tętnic. U zdrowego człowieka wynosi ona od pięćdziesięciu do siedemdziesięciu procent. Gdy spada poniżej czterdziestu procent, mówimy o niewydolności skurczowej, co może prowadzić do groźnych arytmii, a nawet nagłego zgonu. Od tej wartości zależy, czy pacjent potrzebuje wszczepienia defibrylatora, jakie leki i w jakiej dawce powinien przyjmować, a wreszcie – jaki poziom refundacji tych leków pacjentowi przysługuje. Bez wykonanego badania echokardiograficznego nie jesteśmy w stanie prawidłowo zakwalifikować pacjenta do refundowanej terapii nowoczesnymi lekami na niewydolność serca. Echo serca to warunek skutecznego i właściwie finansowanego leczenia.

Czy w Łomżyńskim Centrum Medycznym echokardiograf był zawsze?

Tak, i to jest powód do dumy. GE Vivid E90 to już czwarty aparat w naszym Centrum. Zawsze dbaliśmy o to, żeby nasz sprzęt był na poziomie najwyższym z dostępnych. To nie przypadek, lecz świadoma polityka placówki i wyraz troski o pacjenta. Serce to organ, przy którego diagnostyce nie ma miejsca na kompromisy. Nierozpoznana wada lub niedokładnie oceniona hemodynamika wady serca, niedokładny pomiar grubości ściany komory, przeoczony płyn w worku osierdziowym, niewidoczna skrzeplina – każdy z tych błędów może mieć tragiczne konsekwencje. Najlepszy sprzęt zmniejsza ryzyko błędu. Najlepszy sprzęt pozwala zobaczyć więcej. Mamy najlepszy sprzęt, bo nasi pacjenci na to zasługują.

Na czym właściwie polega badanie echokardiograficzne? Jak wygląda od strony pacjenta?

Badanie jest całkowicie nieinwazyjne i bezbolesne – to jeden z jego ogromnych atutów. Pacjent rozbiera się od pasa w górę i kładzie na lewy bok. Lekarz przykłada do klatki piersiowej głowicę USG, nasmarowaną specjalnym żelem przewodzącym, i przesuwa ją powoli, rejestrując obrazy serca z różnych pozycji. Badanie trwa zwykle od piętnastu do trzydziestu minut. W tym czasie na ekranie widać żywe, bijące serce w różnych przekrojach. Oceniamy wielkość jam serca, grubość ścian, kurczliwość poszczególnych segmentów mięśnia, przepływ krwi przez zastawki, obecność ewentualnego płynu w osierdziu, skrzeplin czy blizn po zawale. Doppler pozwala nam zmierzyć prędkość przepływu krwi i wykryć niedomykalność zastawek lub ich zwężenie. Badanie jest bezpieczne, można je powtarzać wielokrotnie, bez naświetlania, bez kontrastu, bez bólu.

W nowym urządzeniu GE Vivid E90 wykorzystywana jest sztuczna inteligencja. Jaka jest jej rola w diagnostyce?

Sztuczna inteligencja jest w tym aparacie moim cichym współpracownikiem. Jej główna rola to automatyzacja żmudnych, powtarzalnych czynności – i tym samym zmniejszenie ryzyka błędu zależnego od operatora. Algorytmy AI potrafią na przykład automatycznie rozpoznać odpowiednie przekroje serca podczas badania i wybrać optymalne klatki do pomiaru frakcji wyrzutowej, bez konieczności ręcznego obrysowywania konturów. Funkcja Cardiac Auto‑Doppler pozwala na wykonanie pełnego zestawu pomiarów dopplerowskich dosłownie dwoma kliknięciami. Badania wykazały, że dzięki temu można ograniczyć liczbę koniecznych operacji nawet o dziewięćdziesiąt trzy procent – co w pracy z licznymi pacjentami ma ogromne znaczenie. AI pomaga też w standaryzacji wyników: zmniejsza różnice między pomiarami różnych lekarzy, co jest szczególnie ważne przy kontrolnych badaniach porównawczych. Ale proszę zrozumieć: sztuczna inteligencja wspiera, nie zastępuje. Ostateczna interpretacja, kliniczne wnioskowanie, decyzja diagnostyczna – to zawsze pozostaje w rękach lekarza.

Co wytrawne oko echokardiografisty widzi w ludzkim sercu – zdrowym i chorym?

Echokardiografia to dla mnie coś bliskiego sztuce. Kiedy patrzę na bijące serce na ekranie aparatu, widzę jednocześnie mechanizm i tajemnicę. W zdrowym sercu wszystko gra: ściany kurczą się synchronicznie i sprężyście, zastawki otwierają się i zamykają z precyzją zegarka, krew przepływa bez zawirowań, jamy są proporcjonalne. To widok, który po tylu latach nadal potrafi budzić podziw. W sercu chorym widzę opowieść o tym, co się stało i co dopiero może nastąpić. Widzę również wady zastawek, przegród serca, blizny po zawale. Powiększona lewa komora z cienką, ledwo poruszającą się ścianą mówi mi, że serce od miesięcy walczy z przeciążeniem.
Skrzeplina ukryta w uszku lewego przedsionka to bomba zegarowa, której jedynym ratunkiem jest wczesne wykrycie. Echokardiografia pozwala mi zobaczyć to, czego nie poczuje stetoskop i czego nie pokaże żadne inne nieinwazyjne badanie. To okno wprost w głąb człowieka.

Dla kogo jest przeznaczone badanie echo serca?

Echokardiografia jest dla każdego, kto ma serce. A skoro ma je każdy z nas, to warto wiedzieć, jak ono wygląda od środka, zanim przestanie dawać znaki, że coś jest nie tak. Serce mówi. Mój aparat je słyszy. Moim zadaniem jest przetłumaczyć tę mowę na język diagnozy, która uratuje życie.

rozmawiał Krzysztof Kurianiuk